Rozstrzygnięcie konkursu walentynkowego ZAKOCHANE ORNONTOWICE 2018

reklama

Konkurs walentynkowy możemy uznać za zakończony sukcesem. Sponsorzy przerośli oczekiwania redakcji. Choć panowie nie sprostali zadaniu, to płeć piękna nadrobiła za swoich mało romantycznych mężczyzn.

Dziewięć nagród, dziewięć nagrodzonych kobiet i ich walentynek.

Każda z pań została telefonicznie powiadomiona o wygranej, jak ją odebrać, gdzie i kiedy jest do zrealizowania.

Lista wygranych:

Bon 35 PLN do Salonu Fryzjerskiego BARON przy ulicy Zwycięstwa, otrzymuje Pani Marta.

 

Bon o wartości 50 PLN do wykorzystania w Dom Przyjęć Okolicznościowych CALVADOS przy ulicy Zwycięstwa, lub w sklepie firmowym Widenka przy ulicy Cichej, otrzymuje Pani Aleksandra.

Bon na Słodki Poczęstunek – Torcik, do odebrania w Piekarni-Cukierni Pani Ireny Ciućko przy ulicy Słonecznej, otrzymuje Pani Agnieszka.

 

Bon na Słodki Poczęstunek – Torcik, od Piekarni-Cukierni Pana Barańskiego mieszczącej się przy ulicy Orzeskiej, otrzymuje Pani Angelina.

Pięć osób w naszej ocenie zasłużyło na to, by na naszym portalu pokazać Wasze prace:

Pani Dorota napisała:

Małżeństwo, z dwóch linii przerywanych tworzy jedną ciągłą,
stawia przed dwoma pozbawionymi celu życiami zadanie
i podwaja siłę każdego z nich do jego wykonania;
daje dwóm wątpiącym naturom powód do życia
i coś, dla czego warto żyć.”

Jesteśmy już razam 23 lata i wiesz co Tomek? Kocham Cię!

Otrzymuje zaproszenie do Pizzeri KUŹNIA na pizze dla dwojga.

Pani Katarzyna napisała:

Te Walentynki są bardzo wyjątkowe ponieważ po raz pierwszy będziemy je spędzać na romantycznym …placu budowy 🙂 Niech jednak surowa sceneria was nie zmyli, to właśnie Ornontowice, do których się wkrótce – mam nadzieję – przeprowadzamy będą miejscem w którym miłość będzie w nas rosła do końca życia! Chociaż można zatem powiedzieć że najważniejsze w życiu już wygraliśmy, miło byłoby poznać miejsca i ludzi naszego przyszłego miasta stąd też nasze zgłoszenie w konkursie.

Otrzymuje zaproszenie na obiad dla dwojga w Restauracji Solarnia.

Pani Agnieszka napisała:

Ponad 5 lat temu moja przyjaciółka wychodziła za mąż. Początkowo nie przejmowałam się, że będę jedynym singlem na weselu ale na dwa tygodnie przed zmieniłam zdanie i postanowiłam znaleźć partnera na ten ważny dla mnie weekend. Wśród znajomych nie widziałam odpowiedniego kandydata więc ogłosiłam casting na jednym z portali randkowych. Z wieloma żabami musiałam się spotkać zanim trafiłam na księcia. Czym mnie oczarował? Zachowaniem (wiedziałam, że wstydu nie przyniesie), wyglądem (mój typ) i.. wzrostem (w końcu będę mogła poszaleć na szpilkach).

Tak to się zaczęło, a obecnie w drodze mamy drugą córeczkę i wykańczamy dom w Ornontowicach, przez co Walentynki spędzimy praktycznie osobno, bo akurat P. będzie kończył rozprowadzanie instalacji elektrycznej i wróci późnym wieczorem. Miło jest pomyśleć, że moglibyśmy to nadrobić w przyszłości w trakcie kolacji w klimatycznym lokalu w Ornontowicach właśnie.

Otrzymuje bon na 50 PLN do wykorzystania w Gościńcu u Janusza.

Pani Klaudia napisała:

Klaudia & Michał
Był trudny czas w moim życiu, chciałam być sama, wyszaleć się po prostu korzystać z życia. Koleżanki wyciągnęły mnie do kameralnego klubu w centrum miasta. Zgodziłam się. Nie wiedzialam, że właśnie tam spotkam go ! Miłość mojego życia, Michał w klubie był DJ-em. Przez muzykę do serca 🙂 wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia ? Ja teraz TAK , to kilku spotkaniach wiedzieliśmy że wszystkie złe chwile które kiedys przeżyliśmy były to po aby przyszedł magiczny czas. Teraz mieszkamy razem, kochamy nasza codzienność, wspólne gotowanie, sprzątanie czy robienie zakupów. Michał jest wrażliwy, pełny ciepła i wyrozumiałości. Mamy plany na wspólną przyszłość , chcemy się poprostu razem zestarzeć, kochamy się 🙂

Otrzymuje bon na masaż w Center Sun.

Pani Anna napisała:


…może wypada by wspomnieć o tym jak to wszystko się zaczęło, by nie zapomnieć o tych pięknych kilku chwilach, gdy to pierwsze wrażenie zaowocowało początek znajomości co w  późniejszym czasie ,,motyle” zaczęły w brzuchu latać, serce biło jak oszalałe i czas na chwile sie zatrzymał by móc poczuć i przeżyć cos najwspanialszego co zwą zakochaniem. Z Ornontowicami związana jestem zaledwie 5 lat. Pracuję w miejscu, które miejscowi często nazywają miejscem spotkań, ośrodkiem tutejszej kultury bądź samym Centrum wspaniałych Ornontowic, czyli na (usunięto przez redakcje). Jak to często bywa wielu ludzi bywa tam codziennie nawet po kilka razy, by nie tylko móc sobie zatankować ale także by wypić kawkę, zjeść hot doga bądź kupić kilka współczesnych trunków, bez których weekend staje sie niezapomniany. Otóż w słoneczne sierpniowe, niedzielone popołudnie musiałam pojechać do pracy na zmianę nocną. Niedzielna praca zawsze sie dłuży ale w sumie roboty mało wiec w spokoju można przeżyć do rana. Ruch niewielki, głównie kilku ludzi szoruje  auta na naszych myjniach. Przy kasie pojawia sie mężczyzna o blond włosach, uśmiechu od ucha do ucha, wysoki, umięśniony i młody, oczywiście znany stały klient, który dosc często przychodzi zamienić kilka słów zażartować, zrobic zakupy i zjeść hot doga. Wiele razy przychodził więc mogę stwierdzić, że chłopaka z widzenia znam.  Poprosił o myjnie by umyć swe brudne czerwone auto. Hmm.. Dzień jak codzień… Nudy ..do czasu, gdy ów chłopak wraca i mówi ze myjnia sie zepsuła. Nasze myjnie lubią nam płatać figle  i to nawet dość często. Ruszyłam w kierunku myjni automatycznej i widzę, że auto zakleszczone między szczotami. Po chwili  próbuje uruchomić myjnie ale chyba na daremno. Myjnia nie daje oznak życia. Włączam i wyłączam naciskam każdy możliwy przycisk na panelu startowym, a szczoty ani drgną. Klienci zawsze są spanikowani, gdy ich auto zakleszcza sie w myjni a stojący obok mnie blondyn nic tylko patrzy i sie śmieje. Po mozolnej reanimacji myjni szczotki udaje mi sie odsunąć od pojazdu, by wyjechał bezpiecznie ale z dalszego szorowania auta nici.  Myjnia padła! Auto do połowy umyte z piana na masce wyjeżdża a mi jedynie wypada tylko przeprosić i zwrócić koszty mycie. Normalny facet by byl tym faktem załamany, a gdy podchodzę do blondyna spanikowana i przygotowana na usłyszenie zgryźliwego komentarza do zaistniałej sytuacji słyszę tylko jedno pytanie … Umówisz sie ze mną do kina?… Eee odjęło mi na początku mowe, niby sie kogoś widuje dość często , zamieni sie z tym kimś kilka słów a później okazuje sie tylko ze zepsucie myjni i spojrzenie komuś prosto w oczy sam na sam będzie pretekstem, by się umówić do kina. I tak ta historia się kończy. Przy wymianie nr tel. obawiałam się troche czy to nie jest jakiś stręczyciel czy psychicznie chory facet ale dotrzymał słowa i na drugi dzien pojechaliśmy do kina na wieczorny sens. Tak to juz trwa ponad 2 lata. Dokładnie 20 lutego mija 2 i pół roku naszego owocnego związku. I tak oto jak na początku mi sie wydawało niepozorny mężczyzna przewrócił moje życie i serce do góry nogami i stał sie moją coroczną walentynką. Mądra osoba powiedziała mi kiedyś tak, że miłości nie należy daleko szukać i byc zawsze czujny bo jest ona obok nas. Choć nie da sie na nia przygotować, zawsze powinien uśmiech widniec na naszych twarzach, bo nigdy nie wiadomo kto właśnie w tym uśmiechu się zakocha. 

Pozdrawiam, dziewczyna za tzw. lasu, gdzie i swoje góry mamy zwane hałdami….

Otrzymuje zaproszenie na poczęstunek dla dwojga w Cukierni Cichoń.

Wszytskim Paniom GRATULUJEMY wygranych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

36 − = 30